Umrzeć trzeba - lecz lepiej i trudniej...
Umrzeć trzeba - lecz lepiej i trudniej Gdy się człowiek robi starszy... Sam, jak drzewo ponad wodą,
Jest żyć, dla innych istnieć i dla siebie,
I patrzeć w górskie pogodne południe,
Jak wielkie białe kępy topnieją na niebie.
Patrzeć w siebie? A po co? Tam zrównoważone
Wszystkie noce i dzionki śpią jak owce w stajni.
Siąść przy drodze pod kopą świeżo ustawioną
I patrzeć, jak mijają mnie ludzie zwyczajni -
To wszystko. To jest życie, ni mniej ani więcej.Gdy się człowiek robi starszy...
Gdy się człowiek robi starszy,
Wszystko w nim po trochu parszy-
wieje;
Ceni sobie spokój miły
I czeka, aż całkiem wyły-
sieje.
Wówczas przychodzą nań żale,
Szczęścia swego liczy zale-
głości.
I mimo tak smutne znamię,
Straszne go chwytają namię-
tności...
Z desperacją patrzy czarną
Na swe lata młode...Sam, jak drzewo ponad wodą...
Stoję; ręce lecą w dół,
W górze niebo, w dole niebo,
Przedzielają mnie na pół.
Stawy, trawy, wicher, woda,
Cienie skrzydeł, chmury nieb,
Przedwieczorne przerażenie -
To codzienny dziś mój chleb.
Nie wiem, czy to się skończyło,
Czy nie będzie nigdy nic -
W białej wodzie, pochylony,
Widzę bladość moich lic.
Widzę czerwień przed...